Czekam na świt.
Na moim Dzikim Zachodzie uwielbiałam to robić lub wstawać tuż przed wschodem słońca. Wiosną, latem, jesienią. Nikt, kto tego nie usłyszał, nie zobaczył, nie poczuł, nie uwierzy w to, jak wiele dzieje się o tej porze na zewnątrz! Według mnie las nie jest tak głośny nawet za dnia. Ptaki przekrzykują się, jak gdyby każdy z nich chciał przywitać dzień jako pierwszy. Piekielnie mi tego brak.
Wyobraźcie więc sobie moje zdumienie, gdy podczas jednej pięknej nocy, pod nieobecność moich współlokatorek, mogłam pozostawić na noc otwarte okno i gdy obudziłam się o piątej trzydzieści słysząc znajomy ptasi gwar, niknący czasem wśród hałasu przejeżdżających samochodów. Przysięgam, że wybuchłam pełnym radości śmiechem.
Dzisiejszy dzień nie prognozował szczególnie letniego poranka. Ciekawa jestem czy dzisiejsza naukowa posiadówka zostanie mi wynagrodzona w tej znajomo ciepły sposób. Read the rest of this entry »









